Jeśli ostatnio rozglądałeś się za nową pamięcią RAM do komputera, to pewnie przeżyłeś mały szok. Kości, które jeszcze kilka miesięcy temu kosztowały 400-500 zł, dziś potrafią dobijać do 1500 zł albo więcej. I to nie jest „lekka korekta cen”, tylko realne 2-3 razy drożej w bardzo krótkim czasie. Co się stało, że RAM nagle stał się towarem luksusowym? Już tłumaczę po ludzku.
RAM podrożał, bo… sztuczna inteligencja pożera wszystko
Najważniejszy powód jest jeden: ogromny boom na sztuczną inteligencję. Wielkie modele językowe, systemy generujące grafikę, wideo, dźwięk – to wszystko działa na gigantycznych serwerach w centrach danych, które potrzebują absurdalnych ilości pamięci RAM oraz specjalnych kości HBM i DDR5. Dla porównania – tam, gdzie w domowym komputerze masz np. 16 czy 32 GB RAM, w jednym serwerze dla AI potrafi pracować kilkaset gigabajtów lub nawet więcej. A w całym klastrze – wręcz niewyobrażalne ilości.
Do tego dochodzą ogromne projekty (jak chociażby superkomputery budowane pod sztuczną inteligencję), które według branżowych analiz potrafią „zarezerwować” nawet sporą część globalnej produkcji pamięci DRAM na lata do przodu. Efekt jest prosty: fabryki zamiast produkować moduły dla zwykłych użytkowników, koncentrują się na dostawach dla rynku serwerowego i AI.
Trzej giganci trzymają rynek w garści
Rynek pamięci RAM jest mocno skoncentrowany – dominują na nim trzy firmy: Samsung, SK Hynix i Micron. Kontrolują one zdecydowaną większość produkcji DRAM i pamięci HBM. Kiedy zaczyna się szał na AI, to właśnie te firmy decydują, komu w pierwszej kolejności dostarczyć swoje układy. I nie ma co się oszukiwać – najpierw obsłużone zostaną gigantyczne kontrakty z centrami danych i dużymi korporacjami, a dopiero na końcu zostaje coś dla rynku konsumenckiego.
Jednocześnie producenci nie chcą gwałtownie rozbudowywać fabryk. Pamiętają wcześniejsze lata nadpodaży, kiedy ceny pamięci leciały w dół i uderzało to w ich zyski. Dlatego zamiast „zalać rynek” tanim RAM-em, wolą stopniowo podnosić ceny i wykorzystywać obecną falę popytu, żeby maksymalizować zyski. Z punktu widzenia użytkownika domowego oznacza to po prostu – mało towaru, drogo i bez perspektywy szybkiego powrotu do starych cen.
Priorytet: DDR5, HBM i serwery. DDR4 schodzi na dalszy plan
Drugi problem to przestawianie linii produkcyjnych. Fabryki koncentrują się na nowszych i droższych technologiach: pamięciach DDR5 (szczególnie serwerowych) oraz HBM do układów graficznych i akceleratorów AI. Starsze standardy, takie jak DDR4, są wygaszane albo spychane na margines. To powoduje ciekawą sytuację: nawet „stary” DDR4, który kiedyś taniał z generacji na generację, teraz zaczyna drożeć, bo zwyczajnie jest go coraz mniej na rynku.
To trochę jak z częściami do starszych samochodów – kiedy producent przestaje je wytwarzać masowo, to zamiast tanieć, potrafią nagle zacząć kosztować więcej, bo popyt jeszcze jest, a dostępność maleje.
Kontrakty, zapasy i spekulacja – dlaczego ceny idą w górę tak szybko?
Większość pamięci RAM sprzedaje się nie od razu w detalu, tylko w dużych kontraktach między producentami a wielkimi firmami – producentami serwerów, laptopów, kart graficznych, dysków itd. Gdy ceny kontraktowe rosną, chwilę później sklepy i hurtownie aktualizują ceny detaliczne. Jeżeli do tego dochodzi zjawisko „kupowania na zapas” (firmy boją się, że RAM-u za chwilę zabraknie, więc zamawiają jeszcze więcej), to powstaje klasyczny efekt kuli śnieżnej: mało towaru + duży popyt = gwałtowny skok cen.
Do tego dochodzi klasyczna psychologia rynku: jeśli wszyscy widzą, że moduły z dnia na dzień są coraz droższe, to niektórzy wolą podnieść ceny od razu „na zapas”, zamiast czekać na kolejne podwyżki od producentów. Stąd wrażenie, że ceny rosną wręcz co tydzień.
Dlaczego drożeje nie tylko RAM, ale też SSD, karty graficzne i laptopy?
Pamięć DRAM i NAND (ta w dyskach SSD) jest dziś wszędzie – w komputerach stacjonarnych, laptopach, smartfonach, kartach graficznych, konsolach, routerach, a nawet w sprzęcie AGD. Jeśli rosną ceny samych układów pamięci, to producenci sprzętu mają prosty wybór: albo podnieść ceny gotowych urządzeń, albo ograniczać ilość pamięci w tańszych modelach. Nic dziwnego, że zaczynają się pojawiać prognozy droższych laptopów, GPU, konsol i dysków SSD.
Możemy więc spodziewać się sytuacji, w której:
– gotowe zestawy komputerowe będą miały mniej RAM w standardzie (np. 16 GB zamiast 32 GB),
– laptopy i smartfony z większą ilością pamięci będą miały wyraźnie wyższą cenę,
– promocje na RAM i SSD będą rzadsze, krótsze i mniej atrakcyjne niż kilka lat temu.
Jak długo potrwa drożyzna na pamięci RAM?
Niestety, wszystko wskazuje na to, że obecna sytuacja nie skończy się za miesiąc czy dwa. Rozbudowa linii produkcyjnych, budowa nowych fabryk i wdrożenie bardziej zaawansowanych technologii produkcji to proces liczony w latach, a nie tygodniach. Analitycy prognozują, że wysoki poziom cen może utrzymać się nawet do 2027-2028 roku. Nawet jeśli za jakiś czas przyjdzie lekkie „odpuszczenie”, to wcale nie musi oznaczać powrotu do rekordowo niskich cen z wcześniejszych lat.
Co możesz zrobić jako zwykły użytkownik komputera?
Po tej całej czarnej wizji czas na praktykę. Co możesz zrobić jako zwykły użytkownik?
– jeśli Twój komputer działa dobrze i masz już 16 GB RAM, nie panikuj – do internetu, pracy biurowej, filmów czy lekkiej obróbki zdjęć to wciąż spokojnie wystarcza,
– jeśli planowałeś rozbudowę do 32 GB „bo tanio” – ten moment już minął, teraz warto dobrze przeliczyć, czy faktycznie tego potrzebujesz, czy to tylko zachcianka,
– jeśli składasz nowy komputer do gier lub pracy, zaplanuj budżet z zapasem na RAM – to już nie jest tani komponent „na końcu listy”, tylko jeden z droższych elementów,
– rozważ rynek wtórny – czasem używane zestawy RAM potrafią być wyraźnie tańsze od nowych, choć trzeba wtedy bardziej uważać przy zakupie,
– jeżeli myślisz o większej modernizacji (RAM + SSD + karta graficzna), może być sens zrobić to wcześniej, zanim podwyżki w pełni „rozleją się” na wszystkie komponenty.
Podsumowanie – czy warto teraz kupować RAM?
Podwyżki cen pamięci RAM nie są wynikiem „złej woli sklepu”, tylko efektem globalnej wojny o pamięć między AI, centrami danych i całym rynkiem konsumenckim. Producenci RAM-u wolą obsługiwać gigantyczne kontrakty serwerowe, powoli wygaszają starsze standardy (DDR4), a nowych fabryk nie da się postawić w kilka miesięcy. W efekcie zwykły użytkownik widzi po prostu kosmiczne ceny modułów RAM w sklepach.
Jeśli faktycznie potrzebujesz rozbudowy pamięci – bo pracujesz w wymagających programach, montażu wideo, wirtualizacji albo grasz w nowe tytuły i widzisz, że 16 GB to już za mało – z dużym prawdopodobieństwem taniej szybko nie będzie. Jeśli jednak Twój komputer działa przyzwoicie, a wymiana RAM-u to bardziej „fanaberia” niż konieczność, rozsądniej może być przeczekać najostrzejszą fazę drożyzny.